Czy bez defensywnego pomocnika damy radę ze Szwecją?


Jak zmiana systemu wpłynęła na grę Polski i czy powrót do defensywnego pomocnika jest konieczny?

28 marca 2026 Czy bez defensywnego pomocnika damy radę ze Szwecją?
Marcin Karczewski / PressFocus

Reprezentacja Polski, mimo kilku trudniejszych momentów, wygrała swój półfinałowy baraż z Albanią 2:1. Ten mecz pokazał jednak słabości, których nie można zignorować. Jedną z nich jest gra linii pomocy, która szczególnie w pierwszej połowie wyraźnie zawodziła. W tym spotkaniu selekcjoner naszej kadry Jan Urban zrezygnował z wystawienia pomocnika o defensywnym profilu. Zamiast tego postawił na zawodników, którzy mieli narzucać tempo gry. Czy mimo kilku solidnych piłkarzy wciąż potrzebujemy typowego defensywnego pomocnika w najważniejszych meczach?


Udostępnij na Udostępnij na

Pierwsza połowa to pokaz bezsilności

Już początek spotkania zwiastował, że tak odważne podejście do rywala może przynieść korzyści reprezentacji Polski. Było widać, że drużyna Jana Urbana chce przejąć inicjatywę, i początkowo rzeczywiście jej się to udawało. Z czasem jednak pojawił się poważny problem, który zaczął doskwierać całemu zespołowi. Pomiędzy linią obrony a pomocą zrobiło się bardzo dużo miejsca, co Albańczycy skrzętnie wykorzystywali. Pressing rywali może nie stał na najwyższym poziomie, ale wystarczył, by wpędzić nas w spore tarapaty. W trakcie trwania pierwszej połowy nasze ataki praktycznie zanikły i tylko Filip Rózga swoimi rajdami próbował zaskoczyć przeciwników, jednak i one kończyły się stratami. Dodatkowo słabo zaprezentował się Matty Cash, który w dwóch sytuacjach w kuriozalny sposób wybijał piłkę, niemal pod nogi albańskich napastników.

Ostatecznie nonszalancka gra w obronie zakończyła się stratą gola. Wynikała ona z powtarzającego się błędu – zbyt dużej przestrzeni między linią obrony a pomocą. Rywale, poza dobrą organizacją gry, nie prezentowali wysokiego poziomu w innych aspektach. Problem polegał jednak na tym, że sami dawaliśmy im okazje do tworzenia groźnych sytuacji. Piotr Zieliński w pierwszej połowie był widoczny głównie na własnej połowie. Brakowało mu swobody, do której nas przyzwyczaił, a dodatkowo było widać, że drużynie brakowało zawodnika, który zabezpieczałby środek pola i skutecznie hamował akcje rywali. Na tym ustawieniu nie skorzystał również Sebastian Szymański, który także zagrał poniżej oczekiwań. W efekcie tacy piłkarze jak Robert Lewandowski czy Jakub Kamiński zaliczyli słabe pierwsze 45 minut.

Było wyraźnie widać, że zespół męczy się w tym ustawieniu i nie potrafi wejść na odpowiedni poziom. Mimo przewagi piłkarskiej nad Albanią nie byliśmy w stanie przełożyć jej na wydarzenia boiskowe. Widać było brak pewności, który narastał z każdą kolejną minutą. W pierwszej połowie wyraźnie odczuwalny był brak typowego defensywnego pomocnika i wydaje się, że gdyby nie stracona bramka, Bartosz Slisz pojawiłby się na boisku wcześniej.

Foto Pawel Andrachiewicz / PressFocus

Druga połowa — zmiana systemu i dużo lepsza gra pomocników reprezentacji Polski

Wynik na tablicy sprawił, że nasza gra musiała ulec diametralnej zmianie. Początek drugiej połowy nie wyglądał najlepiej, ale z każdą minutą reprezentacja Polski prezentowała się coraz lepiej. Wraz z poprawą gry całego zespołu odżyła również linia pomocy. Duet Zieliński – Szymański zaczął wyglądać naprawdę obiecująco. Dużą rolę odegrała zmiana systemu po przerwie i z upływem czasu było coraz wyraźniej widać, że była to trafna decyzja. Polska zaczęła wywierać coraz większą presję na rywalach, co przełożyło się na dwa gole i ostateczne zwycięstwo. W tamtym momencie można było odnieść wrażenie, że jesteśmy w stanie grać naprawdę dobrze, a ustawienie z dwoma kreatywnymi pomocnikami ma sens. Trzeba jednak pamiętać, że Albania również opadła z sił, co ułatwiło nam przejęcie inicjatywy. W takich warunkach znacznie łatwiej poprawić obraz gry, nawet po słabej pierwszej połowie.

Ostatecznie Piotr Zieliński stał się jedną z twarzy tego zwycięstwa. Świetny strzał z dystansu dał nam prowadzenie, którego już nie oddaliśmy. Było też widać, że po zmianie ustawienia miał znacznie więcej swobody, co przełożyło się na jego grę. Warto również odnotować świetny występ Sebastiana Szymańskiego, który wyraźnie pokazał swoją jakość w drugiej części spotkania. Dwie asysty mówią same za siebie, ale w innych aspektach również prezentował się bardzo dobrze. Gdy Szymański często uczestniczy w grze, widać, jak ważnym może być ogniwem reprezentacji, co szczególnie udowodnił w drugiej połowie. Trzeba powiedzieć wprost: był to jeden z jego lepszych meczów w kadrze.

Druga połowa była lepsza. Ale wciąż nie obyło się bez błędów wynikających ze zbyt dużej ilości miejsca dla rywali. Piłkarze Albanii stworzyli dwie bardzo groźne sytuacje, które mogły zakończyć się golami. Na pewno trzeba będzie zwrócić na to uwagę, bo taki zespół jak Szwecja nie wybacza takich błędów. Możemy cieszyć się z odwrócenia wyniku i absolutnie nie ma sensu tego umniejszać, bo nie zdarza się to nam zbyt często. Nie warto jednak popadać w hurraoptymizm. Ten mecz pokazał kilka problemów, które trzeba jak najszybciej rozwiązać.

To jak z tą Szwecją  — z defensywnym pomocnikiem czy bez?

Jan Urban raczej wybierze wariant z defensywnym pomocnikiem, i to z kilku powodów. Po pierwsze, w finale nie jesteśmy faworytem i to najpewniej Szwedzi będą prowadzić grę. Nasza kadra będzie więc zmuszona do bardziej asekuracyjnej i dobrze zorganizowanej gry, aby zwiększyć swoje szanse na zwycięstwo. Ustawienie, z jakim wyszliśmy na Albańczyków, może być interesujące, ale nie w tak ważnym meczu, jaki czeka nas we wtorek. W takim spotkaniu potrzebny będzie swego rodzaju minimalizm i pewność w defensywie. Dlatego typowa „szóstka” wydaje się niezbędna w wyjściowym składzie. Wątpię, by selekcjoner zdecydował się na zmianę ustawienia tuż przed finałem, mimo że w systemie 1-4-4-2 wyglądaliśmy lepiej. Do korekty może dojść dopiero w trakcie samego spotkania, jeśli sytuacja będzie tego wymagała. Natomiast od początku najpewniej zagramy ustawieniem z trzema środkowymi obrońcami.

W takim wariancie defensywny pomocnik musiałby wejść za jednego z duetu Sebastian Szymański – Piotr Zieliński (o ile trener nie zmieni ustawienia). To jednak mało prawdopodobny scenariusz, żeby nie powiedzieć niemożliwy, więc ktoś inny straci miejsce w składzie. Kto to może być? Kandydatów nie ma wielu, ale wydaje się, że najbardziej zagrożony jest Jakub Kamiński, który ma za sobą słabszy występ. W takiej sytuacji Sebastian Szymański mógłby zagrać wyżej  i patrząc na jego mecz z Albanią, takie rozwiązanie ma sens.

Kto jako defensywny pomocnik na Szwecję?

Mamy tak naprawdę dwóch poważnych kandydatów do gry na pozycji defensywnego pomocnika w postaci Bartosza Slisza i Jakuba Modera, którzy dobrze czują się na tej pozycji. Piłkarsko więcej do zaoferowania ma Moder, który gdy tylko gra, jest ważnym elementem kadry niezależnie od tego, gdzie i jak występuje w klubie. Jeśli jednak spojrzymy na profil zawodnika odpowiedzialnego głównie za grę bez piłki, lepszym wyborem wydaje się Slisz. Wiele wskazuje na to, że selekcjoner Jan Urban postawi właśnie na zawodnika Brøndby IF, który może być odpowiedzią na problemy z przestrzenią, jakie mieliśmy w meczu z Albanią.

Nie jest to rozwiązanie, które całkowicie odmieni grę reprezentacji, ale powinno poprawić zabezpieczenie defensywy. Taki mecz jak z Albanią nie może się powtórzyć w Sztokholmie, bo Szwedzi bezwzględnie wykorzystają pozostawione luki. Slisz to typowy „przecinak”, który może pomóc w odbiorze i jednocześnie dać więcej swobody zawodnikom ofensywnym. Na takim ustawieniu powinien skorzystać Piotr Zieliński, który nie musiałby aż tak angażować się w defensywę. W meczu ze Szwecją i tak czeka nas dużo gry bez piłki, ale mając za plecami zawodnika o takim profilu, Zieliński będzie mógł pozwolić sobie na więcej.

Mecz ze Szwecją jest kluczowy i nie ma tu miejsca na większe eksperymenty. Zmiany zapewne się pojawią, ale nie będą rewolucyjne, bo po prostu nie ma na to czasu. To spotkanie trzeba wygrać sposobem, a tym sposobem może być lepsze zabezpieczenie przestrzeni między liniami, które były widoczne w poprzednim meczu. Slisz, mimo swoich ograniczeń, może nam to zapewnić i wiele wskazuje na to, że to właśnie on wyjdzie we wtorek w pierwszym składzie.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze